Paul Theroux – Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu
04.10.2011
Paul Theroux – Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu. Szlakiem Wielkiego bazaru kolejowego
przeł. z angielskiego Paweł Łopatka
wyd. Czarne (seria “Orient Express”), Wołowiec 2010
ISBN 978-83-7536-216-9
Nie napisałem tego w recenzji Wielkiego bazaru kolejowego, ale książki Theroux, przynajmniej te dwie, które dotychczas czytałem, są w zasadzie nudne. Leniwie i egocentrycznie ciągną się i ciągną wokół przemyśleń autora, które przychodzą mu do głowy w którymś kolejnym pociągu jego szalonej podróży. A Pociąg widmo… jest do tego jeszcze grubszy.
Na niemal siedmiuset stronach autor opisuje podróż, którą odbył śladami włóczęgi sprzed trzydziestu laty, opisanej we wspomnianym już Wielkim bazarze…. Amerykanin wyrusza w drogę z Londynu i dociera lądem aż do Japonii przez republiki środkowoazjatyckie, by wrócić legendarnym ekspresem “Rosija” po Magistrali Transsyberyjskiej. I na tym opis akcji można by w zasadzie zakończyć: owszem, w pamiętniku, bo tak chyba należałoby określić gatunkowo tę książkę, roi się od komentarzy zastanej rzeczywistości i Theroux pozwala zasmakować kolorytu Indii czy przestraszyć się turkmeńskiego przywódcy, ale to nie one stanowią sedno i siłę utworu. Jest to bowiem przede wszystkim olbrzymi monolog o samym sobie. Traf tylko chciał, że świat ułożony jest mniej-więcej tak, że najlepiej takie monologi układa się, gdy jest się samemu, a najlepiej jest się samemu na dłużej, gdy wybiera się w podróż. Monolog można więc przepleść zapiskami o tym, co za oknem.
No i właśnie dlatego to straszliwie nudna książka. Upchnięte w jeden tom pół roku życia zmiksowane z całą jego resztą. Nuda ta pozwoliła jednak Theroux uchwycić jak mało komu sedno… podróżowania jako sposobu na życie. Choć operuje kompletnie innymi niż ja realiami, choćby finansowymi – znalazłem tani hotelik, sto dolarów – czuję z nim duże pokrewieństwo przeżyć. Mało kto opisuje bowiem swoje wyprawy w sposób tak głęboko odarty z heroizmu, mało kto z otwartą przyłbicą mówi – podróżuję, bo przez większość podróży nic się nie robi i można dużo myśleć, to wcale nie jest trudne, a ja jestem leniwy i po prostu lubię zmieniający się krajobraz.
To bardzo nudna książka. Kolejne pozycje Theroux, których wydanie zapowiada już wydawnictwo Czarne, przeczytam z nadzieją, że będą nie mniej nieinteresujące.
08.01.2012 at 18:38
Sądząc po komentarzu tej książki, autor gaspar nigdzie nie
podróżuje, Świat go nie interesuje, woli siedzieć przy biurku
lub laptopie i wybrzydzać, że to jest nudne.
Trzeba się ruszyć i pojechać np. do Azji ale z nie wypasionym
biurem turysstycznym
Pozdrawiam
Czarny0308