Jarosław Iwaszkiewicz – Ogrody
15.08.2011
Jarosław Iwaszkiewicz – Ogrody (Sny. Ogrody. Sérénité)
wyd. Czytelnik, Warszawa 1985
ISBN 83-07-01416-6
W zasadzie nie wiem, co takiego jest w tym Iwaszkiewiczu. Dawno już żadna książka tak mnie nie wynudziła. Za każdym razem z pewnym trudem wracałem do tekstu, gdy cokolwiek rozproszyło moją uwagę, a ledwo sto stron trzech opowiadań zajęło mi mniej-więcej tyle czasu, ile zazwyczaj potrzebuję na trzykrotnie grubszą powieść.
W zasadzie nie wiem, co takiego jest w tym Iwaszkiewiczu, ale coś ewidentnie jest. Może ta finezyjna gra w bezczas – brodzenie we wspomnieniach umieszczonych na osi dziejów bardzo luźno, nie tyle następujących po sobie w jakiejś kolejności, co tworzących pewne bloki wydarzeń, wśród których kolejność się rozpływa. Może to to, że musiałem sobie bardzo mocno przypominać, co to znaczy “kawon”. A potem dla pewności i tak sprawdzałem w slowniku. I rozwiązałem jeden ze swoich dylematów “co to znaczy”, bo na Ukrainie jest napój kawonowy. I że zdania w niedzisiejszym szyku, “posłyszeć”, “prędko zrozumiałem” i “jeno”, a brzmi nieźle. A może to rzeczywiście geniusz literacki, a ja to jakoś pokątnie dostrzegam, chociaż mnie nuży i nudzi i usypia.
No więc nie wiem co w tych opowiadaniach jest, a opowiadań jest trzy. Najdłuższy i najnudniejszy jest tytułowy Ogród. Najciekawsze i najkrótsze, napisane z największym polotem i zakończone fantastyczną sceną – Sny. Gdzieś pomiędzy tym ubrane w formę listów Sérénité. Warte przeczytania, ale nie mam pojęcia, dlaczego.
07.02.2012 at 17:49
Dla mnie jest to najpiękniejszy tomik, który zajmuje ważne miejsce w moim zyciu. fakt- sny….mogę czytać w nieskończoność za każdym razem płacząc. Moim zdaniem język Iwaszkiewicza jest prosty i łatwo się czyta jego literaturę.