Stephen King – Christine; wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa b. m., b. r. (ISBN 83-7337-671-2)

Stephen King - Christine

przekład z angielskiego – Arkadiusz Nakoniecznik
Nie rozpieszczam ostatnio Czytelników dużą ilością poleceń. Nie rozpieszczam też siebie dużą ilością lektur – jeśli biorę coś do ręki to najczęściej są to notatki z wykładów. Nie mam też siły na ambitną literaturę, chcę raczej po prostu przeczytać ciekawą historię. Stephen King wydaje się więc idealnym wyborem: to dobrze napisane, niezbyt ambitne treściowo, ale niezłe fabularnie pisarstwo dostępne dla każdego. Christine to książka-legenda uważana często za najlepszą z powieści autora.

Dwaj kumple podczas przejażdżki po swoim niewielkim miasteczku zauważają zaparkowany na chodniku zdezelowany samochód-antyk. Jeden z nich od razu fascynuje się wozem, a gdy dowiaduje się, że właściciel chce się go pozbyć – natychmiast go kupuje. Jednak auto okazuje się co najmniej niezwykłe…

W tle przygód związanych ze strasznym wehikułem toczy się normalne, nastoletnie życie. Miło powspominać – zwłaszcza że formuła, w jakiej napisano tę niemałą (prawie 800 stron!) powieść – zachęca do czytania. Wartka akcja, zmiany narratora, ciekawy pomysł z rozpoczynaniem każdego z licznych rozdziałów od cytatu ze znanej piosenki rockowej… Bardzo spójna koncepcja!
Polecam.

Jacek Hugo-Bader – Biała gorączka
wyd. Czarne (seria „Reportaż”), Wołowiec 2009 (ISBN 978-83-7536-081-3)
zbiór reportaży

Jacek Hugo-Bader - Biała gorączka

Pokaźnej objętości fioletowa książka autora jednego z najlepszych współczesnych polskich reportażystów składa się z dwóch części: pierwszej, będącej zamkniętą całością – dokumentem z samotnej wyprawy na Syberię, i drugiej – zawierającej sporą garść niepowiązanych ze sobą tekstów, w większości z krajów, które powstały w wyniku rozpadu Sojuza. Pozostałe – rosyjskie, rzecz jasna.
Część pierwsza, pod tytułem Znikający punkt, to szereg historii zebranych podczas wielomiesięcznej wędrówki samotnym Łazikiem z Moskwy do Władywostoku. Hugo-Bader nie tylko wymyślił, ale i wcielił w życie absurdalny w swej niedorzeczności plan samotnego przejazdu przez Rosję śladami dziwacznej ksiazki Reportaż z XXI wieku napisanej w 1957 roku przez dwóch dziennikarzy „Komsomolskiej Prawdy”. Pozycja ta była wizją futurologiczną – próbą przewidzenia poziomu życia w dzisiejszych czasach w… ZSRR. Reportaże zebrane w Znikającym… zbudowane są na ciekawej zasadzie: każdy z nich kończy się kontrastującym z dzisiejszą sytuacją cytatem z dziełka sprzed półwiecza. I tak – rzekę mlekiem i miodem płynącą zastępuje AIDS. Ginące plemiona wykańcza zdobycz rosyjskiej kultury – alkohol. Nowinki techniczne nie docierają do ludzi pachnących biedą i beznadzieją.
Wraz z Hugo-Baderem zaglądamy w nieodkrywalne zakamarki Sojuza: wioskę bylych mundurowych, którą dowodzi sam Chrystus, melinę Ewenków – zapomnianego ludu syberyjskiego, którego językiem prawie nikt nie mówi, szpital, w którym oprócz lekarza spotkać można szamana w pióropuszu. Niezmordowany, choć psujący się Łazik gości prostytutkę spod Władywostoku i wygnanego z domu chłopca. Nos wciąga nieustannie drażliwy ostry zapach zaniedbania i opuszczenia. Oraz wszędobylskie zimno syberyjskiej zimy…
Druga część, zatytułowana Pułapka na anioły, to wędrówka po krajach, które na mapach istnieją od ledwie kilkunastu lat. Oglądamy słynną Jałtę sącząc z kieliszka drogie trunki w najlepszym lokalu w mieście, słuchamy opowieści o tragediach w ukraińskich kopalniach, pijemy najdroższe trunki w kuriozalnym Naddniestrzu wnikając w kulisy powstania i funkcjonowania państwa, które jest choć go wcale nie ma, a w Mołdawii, państwie, na którego terenie leży suwerenne, choć oficjalnie nieistniejące Naddniestrze, znajdziemy pechowca, który rozbił sprowadzonego za pieniądze ze sprzedaży nerki Volkswagena Golfa.
I choć Hugo-Bader prezentuje świat nie tyle dziwny co niewyobrażalnie kuriozalny – robi to z takim namaszczeniem, że nie sposób nie chcieć pojechać i obejrzeć tych absurdów i tego piękna samemu.
Podczas lektury warto zwrócić także uwagę na sugestywne zdjęcia – portrety pojawiające się przed każdym z tekstów. Ze względów estetycznych polecam zwłaszcza uliczny kadr z jałtańską dziewczyną ze strony 239.

Polecam po tysiąckroć.

Podziękowania dla Mamy.

zobacz też: biblionetka

Czeski sen w reż. Víta Klusáka i Filipa Remundy, Czechy 2004
film dokumentalny

Nie wiedziałem, że czeski dokument równie mocno – jeśli nie mocniej – trąci absurdem co czeska fabuła. Film oparty jest na szalonym pomyśle ekstremalnie dziwnego eksperymentu: dwóch dyplomantów praskiej filmówki uruchamia olbrzymią machinę promocyjną i tworzą nową markę hipermarketu: Czeski Sen. Sen, jak to sen, jest tylko ułudą: wybudowany obiekt to jedynie jego… przednia ściana.

O tym jak można przyciągnąć tłumy do czegoś, czego nie ma, posługując się wyłącznie mediami. O sile reklamy. O reakcjach na takie eksperymenty. O tym wszystkim jest ten najkuriozalniejszy z dokumentów, które widziałem…

Film obejrzałem w ramach zajęć uniwersyteckich.

zobacz także: Filmweb

Hanna Krall – Na wschód od Arbatu, wyd. Wydawnictwo Literackie (seria “Biblioteka Literatury Faktu”), Kraków 1983 (ISBN 83-08-00724-4)
zbiór reportaży

To pierwszy zbiór reportaży wydany przez Hannę Krall – jakże inny od pozostałych, bardziej znanych. Podobny w formie – składający się z tekstów podzielonych na niewielkie fragmenty opatrzone celnymi tytułami, napisany językiem odartym z emocji i uczuć zbiór nie dotyka wojny. To opis wędrówek po Sojuzie – otwierany wzruszającym reportażem o polskich emigrantach, którym wydaje się, że ich przodkowie złapali niemal Pana Boga za nogi wyjeżdżając na Syberię.

zobacz też: biblionetka

Dzienniczek Kulturalny gorąco rekomenduje wszystkim osobom związanym z dziennikarstwem studenckim, zainteresowanym współczesnymi mediami, reportażem i pokrewnymi dziedzinami V Konferencję Mediów Studenckich Media Student, która odbędzie się w dniach 23-24 maja br. w Warszawie.

Konferencja będzie okazją do spotkania z osobistościami polskiego reportażu: sobotni panel dotyczący korespondencji wojennej swoją obecnością uświetnią Jacek Hugo-Bader i Wojciech Jagielski związani z “Dużym Formatem”. W niedzielę w dyskusji poświęconej m. in. etyce reportażu weźmie udział jedna z najwybitniejszych autorek literatury faktu – Hanna Krall. Ciekawie zapowiada się też panel dotyczący krytyki kulturalnej – nie tylko o recenzowaniu mówić będzie Mariusz Herma z “Przekroju”.

Spotkania związane z literaturą – w naturalny sposób szczególnie ważne dla “Dzienniczka” – to tylko część wydarzeń tegorocznej edycji Media Studenta. Obok nich odbędą się bowiem dyskusje panelowe dotyczące tabloidyzacji mediów czy dziennikarstwa gospodarczego i szereg ciekawych warsztatów.

Szczegółowy plan imprezy, formularz zgłoszeniowy i dane kontaktowe do Organizatorów znajdują się na stronie internetowej projektu: http://mediastudent.org.

zobacz także: książki Hanny Krall – Król kier znów na wylocie, To ty jesteś Daniel

Młode wino w reż. Tomáša Bařiny, Czechy 2008
komedia romantyczna

Świat się kończy! Z dużym zainteresowaniem obejrzałem komedię romantyczną! Jest wszystko co trzeba: facet, który nie wie jak odbić bogatemu kolesiowi przepiękną (naprawdę!) Klarkę (Tereza Voříšková, aaaach!), łzy i szarpanina, zalotne spojrzenia, hektolitry wina (dosłownie – wszak akcja toczy się w… winnicy), drobne oszustwa, które sprawiają, że trzeba uciekać ze stolicy, inność morawskiej prowincji (ach, ten język! – aż zalęgł we mnie pomysł pojechania na Morawy w wakacje!), no i jeszcze raz młody trunek i jeszcze raz młode nogi, piersi i usta. Ach!

Ale to komedia czeska. Jest więc też wycieczka do Argentyny za pieniądze posła, komiczne gonitwy za złodziejami, samochód dziwniejszy niż bolid Pana Samochodzika… I prażanie, którym młode wino… raczej nie smakuje!

Tak, jeśli chodzi o czeskie produkcje – ochoczo wchłonę nawet komedię romantyczną. I do tego szczerze ją polecę!

Zobacz też: Filmweb

Wino truskawkowe w reż. Dariusza Jabłońskiego, Polska – Słowacja 2008 (negatyw barwny Kodak)
film obyczajowy

Pierwowzorem dla filmu jest powieść Andrzeja Stasiuka pt. Opowieści galicyjskie.
Porywa mnie estetyka tego filmu: krajobrazy Beskidu Niskiego, akordeon i skrzypce w wiejskiej knajpie, słowacki akcent Lubicy (Zuzana Fialová), dziewczyny zza południowej granicy, kusicielki i wiejskiej skandalistki przecudnej urody…
Porywa mnie silne przywiązanie do miejsca. Ta historia nie mogłaby się dziać nigdzie indziej – bo choć na całym świecie są ludzie uciekający od spraw wielkiego miasta i niezaleczonych ran przeszłości na wieś, choć w każdym zakątku ludzie się kochają albo biorą ślub dla pozycji społecznej, wszędzie znajdzie się jakiś pyszałek z akcentem zza oceanu i pijaczek, który wcale nie gada głupio – nigdzie nie istnieją tak jak w Beskidzie. I to widać w filmie.
Porywa mnie nienazbyt skomplikowana akcja, zwyczajność rozmów i problemów, wzrusza mnie Mietek – z jego galicyjską mądrością pijaka…
Wreszcie – porusza mnie realizacja: subtelność środków wyrazu i dobra, płynna i niespieszna praca kamery.

Ten film porusza mnie całego i w całości.

Polecam też lekturę napisów końcowych – to jest dopiero dobra szkoła!

zobacz także: filmweb

Nenad Veličković – Sahib. Impresja z depresji; wyd. Czarne (seria “Inna Europa Inna Literatura”), Wołowiec 2007 (ISBN 978-83-7536-015-8)
powieść

Przekład z jugosławiańskiego* – Dorota Jovanka Ćirlić
Angielski homoseksualista pracuje w ramach misji “humanitarnej” w Bośni po bombardowaniach. Jest cyniczny, uważa, że jest lepszy i że miejscowi powinni pracować na rzecz lepszych. Taki nacjonalizm, a w zasadzie – kulturnacjonalizm, rzekłbym. Pracuje za niezłe pieniądze, ale uważa, że człowiekowi jego pokroju zwyczajnie się należą – za samo przebywanie w światowej, w jego oczach, stolicy nieudolności. Nieudolności, korupcji, zacofania… Nizin cywilizacyjnych.

Rzeczywistość odkrywaną podczas misji Sahib (Pan) – bo tak nazywa siebie bohater powieści – opisuje w tęsknych e-mailach do zazdrosnego partnera. Opisuje odmienność miejsc i obyczajów – często żywo je krytykując. I – choć owa krytyka często jest celna i bolesna dla Sarajewa – skłania raczej do refleksji dotyczących tolerancji dla odrębności wśród ludzi zachodu niż tych z “Europy B”.

zobacz także: biblionetka

* – zdaniem autora książki to jedyne praktyczne określenie dla języka bośniacko-chorwacko-serbskiego (wg notatki na IV stronie okładki).

Hanna Krall – To ty jesteś Daniel; wyd. a5, Kraków 2001 (ISBN 83-85568-51-4)
zbiór reportaży

To zbiór historii nieprawdopodobnych.
Króciutkich, bo aż osiemnastu na stu stronach niewielkiego formatu historii, w które w zasadzie nie wierzę.
Historii o wojnie? Nie, raczej o tym co po wojnie pozostało.
I o tych, którzy próbują wniknąć w wydarzenia przeszłości.

Podziękowania dla Justyny!
zobacz także: Biblionetka

Fatos Kongoli – Psia skóra; wyd. Czarne (seria “Inna Europa Inna Literatura”), Wołowiec 2007
powieść (romans)

przekład z albańskiego – Dorota Horodyska
Książki wydawane w serii “IEIL” zwykle zaskakują odkrywaniem miejsc i ludzi, którzy – choć istnieją czy żyją gdzieś niedaleko – umykają naszej uwadze. W przypadku powieści jednego z największych współczesnych pisarzy albańskich owo zderzenie z bliską, a przecież tak odległą, nie-rzeczywistością jest nad wyraz wielkie.

Bo co my, ja czy Ty, wiemy o Albanii?
Aby przeczytać książkę – nie musisz wiedzieć nic. W końcu to romans, a nie esej historiozoficzny. I to nie lada romans: miłość odradzająca się w trzech pokoleniach. O trzech kobietach, których losy splatają się nie tylko więzami krwi, ale i wielkimi uczuciami wobec czy ze strony jednego mężczyzny: Psiej Skóry zwanego też Dupkiem, choć w papierach wpisano Krist Tupek: życiowego nieudacznika, który wciąż boi się nieznanego i przeszłego. Faceta, który zna się w zasadzie wyłącznie na kobietach, i to też nie do końca. Bo przecież on nie umie nawet ich porządnie uwieść, raczej po prostu się z nimi zetknął, co było całkiem niezłą okazją do stosunków nie tylko seksualnych. A czasem wyłącznie nieseksualnych, choć to rzadziej.

Lubieżne (acz sympatyczne!) opisy fizycznych aktów miłości nie przydają powieści charakteru harlequina. Raczej dodają pikanterii owianej jakimś egzotycznym mrokiem historii człowieka, o którym trudno nawet powiedzieć że przegrał.

zobacz także: biblionetka – ale tylko jeśli chcesz, uważam bowiem, że w zamieszczonej tam recenzji powiedziano o wiele za dużo :)